sobota, 14 lutego 2015

Dean Lemon cz.3

Po przeczytaniu wiadomości od taty zmięłaś liścik i wyrzuciłaś go. Poszłaś do swojego pokoju i zaczęłaś się przygotowywać na imprezę, która ma zacząć się o 15 i skończyć o 8 rano następnego dnia. No w końcu to 18-stka Max! Poszłaś do łazienki. Zmyłaś z siebie makijaż, rozebrałaś się i wskoczyłaś do wcześniej napełnionej wanny. Starannie umyłaś swoje ciało razem z włosami. Gdy woda zrobiła się już zimna wyszłaś z wanny owijając się w czarny, puchowy ręcznik, a na nogi założyłaś podobnego koloru papucie. Poszłaś do swojej garderoby i zaczęłaś szukać odpowiedniego stroju. Gdy wróciłaś do domu po kupnie prezentu dla Max była 10:30. Później umycie się zajęło ci kolejną godzinkę, a po znalezieniu odpowiedniego stroju została ci już tyko godzina do 14. W skompletowanej kreacji cofnęłaś się do łazienki. Swoje blond włosy natapirowałaś oraz umalowałaś się na czarno. Oczy przydymiłaś, a usta musnęłaś czarną szminką. Wzięłaś gitarę, zapakowałaś ją w pudełko, które idealnie ją pomieściło i zadzwoniłaś po taxi, które przyjechało o 14:05. Zamknęłaś dom, wsiadłaś do pojazdu i podałaś kierowcy adres. Do domu Max jechało się około 55 minut więc powinnaś być równo na 15 na imprezę. Niestety plany mają to do siebie, że szybko potrafią się psuć. Tak więc do domu kuzynki dotarłaś za piętnaście czwarta. Zrobiłaś awanturę kierowcy po czym zapłaciłaś odpowiednią sumkę i wysiadłaś trzaskając drzwiami. Zadzwoniłaś do drzwi i czekałaś aż ktoś ci otworzy. Nagle naszły cię wątpliwości czy prezent spodoba się Max. Z nadzieją spojrzałaś na czarne pudełko, które oparłaś o budynek. Po chwili otworzyła ci ciocia.
- I kolejna na czarno. - takimi słowami cię przywitała i po buziaku w policzek zaprowadziła do ogrodu, gdzie odbywało się przyjęcie.
Głośne dźwięki metalu słychać było jeszcze jakieś 10 km stąd. Wzrokiem odszukałaś Max i zaraz do niej podeszłaś.
- Wszystkiego najlepszego Max. - powiedziałaś i podałaś jej pudło
- Och [T.I.]! Bałam się, że nie przyjdziesz! - powiedziała i uścisnęła cię - Co to? - zapytała otwierając pudełko - Dziękuję! - krzyknęła rzucając ci się na szyję
- Cieszę się, że ci się podoba. - odparłaś mocniej ją obejmując.
- Mini? - usłyszałaś za plecami i naraz się odwróciłaś
- Sean?
- Znacie się? - zapytała Max
- Tak. Przyjaźnimy się. - odparł chłopak przytulając cię - Znowu na czarno. - mruknął przyglądając ci się- Ale przynajmniej ślicznie wyglądasz.
- Lizus. - warknęłaś obejmując go
- Max widziałaś gdzieś Dean 'a? - zapytał Sean, a ciebie przebiegły ciarki po plecach.
- Pije z Kieran' em
- Aha to my idziemy do nich. - odparł beztrosko i pociągnął cię w stronę barku
- Sean, ale ja nie chcę. - mruknęłaś
- Wiem co między wami zaszło w nocy i wiem też, że Dean inaczej na ciebie patrzy. - powiedział
- Jak na dziwkę. - mruknęłaś cicho
- Cześć [T.I.] - powiedział Kit obejmując cię i robiąc ci miejsce pomiędzy nim a Dean' em
- Cześć. - dodał Kieran
- Hej. - mruknął Dean nie mogąc oderwać od ciebie wzroku
- Cześć wam. - odparłaś ładując się na kolana już siedzącego Sean' a - Nie karz mi obok niego siedzieć. - poprosiłaś cicho
- Uuuuuu... - zawyli chłopacy  - Czy my o czymś nie wiemy? - zaśmiali się a wy razem z nimi
W tym momencie Dean, który jako jedyny się nie śmiał wstał gwałtownie i odszedł od kanap barowych.
- Nie przejmuj się nim [T.I.] - powiedział Kit - On już taki je.. - dodał ale ty go już nie słuchałaś bo poszłaś za chłopakiem.
- Dean? Wszystko okey? - zapytałaś
- Nic nie jest okey. - warknął w twoją stronę
- Chryste daj mi cierpliwość nie siłę bo inaczej zabiję. - mruknęłaś - Słuchaj może choć raz byś nie warczał kiedy chce zrobić dla ciebie coś miłego?! Czemu ty taki jesteś?! Wiem, że mnie nie lubisz bo jestem EMO, ale nie znasz mnie więc może tak byś nie oceniał?! - krzyczałaś tym samym zwracając na siebie uwagę wszystkich - Też jestem człowiekiem i zasługuję na szacunek! Nie bądź idiotą i nie zachowuj się jak idiota to może wtedy jakaś dziewczyna zwróci na ciebie uwagę! - zdenerwowana i czerwona na twarzy odwróciłaś się i szybko pobiegłaś w stronę domu Max.
- [T.I]? - zobaczyłaś swojego tatę - Wszystko w porządku? - zapytał zatroskany
- Wszystko jest okey, ale wracam do domu. - odparłaś, a ojciec podał ci kluczyki do samochodu - przyjadę po ciebie jutro o 8.
Pożegnałaś się z Max i ciocią, do Sean' a napisałaś krótkie "Pa" i wsiadłaś do samochodu. Po niecałej godzinie jazdy weszłaś do domu. Szybko pobiegłaś do swojego pokoju i zrzuciłaś z siebie kurtkę oraz buty i z już mokrymi policzkami w szufladzie jednej z szafek nocnych znalazłaś pudełko twoich przyjaciółek. Otworzyłaś pudełko i drżącymi dłońmi wyciągnęłaś żyletkę. Zrobiłaś jedno nacięcie, potem drugie i jeszcze kilka. Patrzyłaś jak krew wypływa z siedmiu ran. Zawsze robiłaś sobie siedem ran. Czemu? Bo od siedmiu lat kochałaś się w Dean' ie. Po minucie na podłodze była spora kałuża twojej krwi. Jednak zaniepokoiło cię to, że dalej się powiększała. Spojrzałaś na swoją bladą rękę. Jedna z ran była bardzo głęboka. Zakręciło ci się w głowie upadłaś na podłogę obok kałuży. Resztkami sił zorientowałaś się, że ktoś wbiegł do twojego pokoju. Nie wiedziałaś kto to. Poczułaś, że owija ci czymś rękę i podnosi. Potem nie było już nic.

niedziela, 8 lutego 2015

Dean Lemon cz.2

- Ja już tak dłużej nie mogę! - odparłaś płaczliwie zamykając za sobą i chłopakiem drzwi.
- Ej, co się stało? - zapytał przytulając cię
- Musiałeś wysłać Dean' a? - zapytałaś patrząc na niego smutnymi oczami
- Co ten idiota ci powiedział, Mini? - zapytał, a ty zauważyłaś, że zrobił się nerwowy
- Nie ważne co powiedział... Wiesz co, chyba za bardzo się nim przejmuję. - mruknęłaś i usiadłaś na łóżku chłopaka - Jestem głupia. - westchnęłaś i rozłożyłaś się na łóżku
- Nie jesteś głupia. - powiedział Sean siadając obok ciebie - Jesteś nienormalna, ale nie głupia. - dodał przytulając cię do siebie.
- Z tą nienormalną to na serio? - zaśmiałaś się
- Nie no na niby... - mruknął wywracając oczami
- Nie wywracaj na mnie paczałek, bo się obrażę... - pogroziłaś mu palcem
Po chwili oboje się śmialiście.
- Idziemy? - zapytał chłopak
- Tak, ale wiedz, że będę się trzymać blisko ciebie.
- Mnie tam pasuje. Przynajmniej nikt nie zrani mojej małej księżniczki. - zaśmiał się
Wyszliście z pokoju chłopaka i skierowaliście się na dół.
 
Kilka godzin później
[jakoś tak rankiem następnego dnia]
 
Obudziły cię promienie słoneczne wdzierające się do pokoju. No tak, znowu zapomniałaś zasłonić okna. Lekko uchyliłaś powieki i zamknęłaś je. Nagle gwałtownie poderwałaś się z łóżka. To nie jest twój pokój! Usłyszałaś sapnięcie i zdziwiona odwróciłaś głowę w kierunku dźwięku.
- Cholera jasna! - szepnęłaś do siebie. Po drugiej stronie łóżka leżał Dean. Mało tego. W 100% był nagi! Przerażona sprawdziłaś czy ty również nic na sobie nie masz. Twoje przypuszczenia okazały się prawdziwe. Dziwiło cię tylko jedno. Czemu nic nie pamiętasz? Przecież gdybyś się schlała to teraz nie czułabyś głowy, a jesteś całkowicie trzeźwa. Po cichu wyszłaś z łóżka, ubrałaś ciuchy i wymknęłaś się na palcach z pokoju. Po drodze zauważyłaś Kieran' a i Kit' a śpiących przy drzwiach łazienki. Na dole był wielki syf i wszyscy goście wczorajszej imprezy spali w różnych miejscach. Wzrokiem odszukałaś Sean' a. Okazało się, że ten pan sobie usnął rozwalony na całej długości stołu w jadalni. Pokręciłaś rozbawiona głową i wyszłaś cicho z ich domu. Wchodząc do swojego poczułaś aromatyczny zapach kawy i omletów. Zajrzałaś do kuchni i tak jak się spodziewałaś stał tam twój tata. Od śmierci twojej mamy starał się być najlepszym tatą na świecie i zwykle nie mieszał się w twoje sprawy.
- Cześć tatku. - powiedziałaś wesoło całując ojca w policzek
- Witaj księżniczko. - odparł spoglądając na ciebie - Rozumiem, że  impreza się udała.
- Było super. - odparłaś. Nie chciałaś mu mówić o tym z kim i jak spędziłaś ostatnią nockę - Idę się przebrać  i zaraz przyjdę.
- Dobrze.
Pobiegłaś do łazienki przylegającej do twojego pokoju. Zmyłaś resztki wczorajszego makijażu. Rozebrałaś się i wskoczyłaś pod prysznic. Umyta i wysuszona postanowiłaś dzisiaj zrobić sobie tylko kreski i pomalować usta na czarno, czyli tak jak zwykle. Zawinięta w ręcznik weszłaś do pokoju i podeszłaś do  drzwi garderoby z zamiarem wyszukania czegoś na dzisiejszy dzień. Po kilku sekundach wybrałaś ten zestaw. Gotowa zeszłaś do kuchni gdzie twój tata dokładał kolejny omlet na swój talerz.
- Szybko się uwinęłaś. - powiedział przyglądając ci się - Pamiętasz, że dzisiaj są urodziny Max? - zapytał tata
- Zapomniałam! - Max to twoja kuzynka. Pierwotnie miała być chłopakiem więc imię ma takie jakie widać - Muszę skoczyć do sklepu po jakiś prezent dla niej.
- Spokojnie. Impreza zaczyna się o 15, a jest 10. Zdążysz. - Zjedliście razem śniadanie po czym pożegnałaś się z ojcem buziakiem w policzek [przez co miał czarną smugę na nim] i wyszłaś z domu uprzednio zabierając swoją torebkę z holu.
- Pożyczyć ci auto? - zapytał tata stając obok ciebie
- Nie trzeba. Pa.
- Pa. - wyszłaś zamykając drzwi.
Do sklepu masz niedaleko. Po pięciu minutach weszłaś do galerii i ruszyłaś w stronę sklepu muzycznego. Twoja kuzynka uwielbia grać na gitarze, ale nie ma swojej własnej bo nigdy nie ma czasu, żeby wyjść z domu i sobie kupić. Wiedziałaś, że twoja kuzynka również jest EMO wiec gdy tylko zobaczyłaś gitarę, wzięłaś ją i poszłaś z nią do kasy. Z zakupionym prezentem ruszyłaś w drogę powrotną.
- Jestem! - krzyknęłaś wchodząc. Odpowiedziała ci cisza. Na stoliczku obok drzwi zobaczyłaś kartkę:
Musiałem szybko jechać do pracy. Pewnie spóźnię się na przyjęcie do Max więc nie czekaj na mnie z wyjściem do niej. Jeśli nie będzie mnie do 14 to pojedź sama. Wiesz gdzie jest kasa więc zamów sobie taksówkę.
Tata xx
 
 


sobota, 7 lutego 2015

Dean Lemon cz.1

To ty... Zwykła dziewczyna... No dobra... Nie jesteś taka zwykła... Pomimo faktu, że jesteś EMO, jesteś też sąsiadką i przyjaciółką rodzinki Lemon, czyli co za tym idzie lubi cię prawie cały zespół Room 94. Co gorsza najbardziej podoba ci się Dean, który jako jedyny z całej rodziny cię nie za bardzo lubi... O twoim uczuciu wie tylko Sean, najstarszy Lemon i twój najlepszy przyjaciel. Obiecał ci, że pogada z bratem i podpyta go dlaczego tak bardzo cię nie lubi, ale ty mu odmówiłaś, no bo co jak co, ale nie chcesz, żeby Dean dowiedział się o tym, że zależy tobie na nim... no bo co on mógłby sobie pomyśleć? Jakaś nieatrakcyjna [T.I.] się za nim ugania.... No bez przesady, ale nie chcesz, żeby tak o tobie myślał.
Tego dnia Room 94 organizowali imprezę z okazji wydania płyty i zaprosili wszystkich znajomych.
- No proooooose... - nalegał Sean - Przyjdź do  nas na imprezę...
- Mów normalnie... - mruknęłaś nie odrywając wzroku od komórki
- A ty nie gap się w ten telefon... - powiedział i wyciągnął z twoich dłoni iPhone 6
- Sean!
- Tak mam na imię...
- Lemon...
- A to moje nazwisko...
- Rudzielec... - mruknęłaś z uśmiechem na ustach
- Tak jestem.... Ej!!! - zorientował się co powiedziałaś, a ty w tym momencie zaczęłaś się śmiać.
- No dobra, przyjdę, ale oddaj mi telefon! - odparłaś - A teraz sio! - wygoniłaś go z pokoju
- Czemu? - zapytał zdziwiony
- Skoro mam przyjść do was na imprezę to muszę jakoś wyglądać
- No okey, ale błagam, nie na ubieraj się na EMO.
- Wiesz nie chcę cię tak gwałtownie oświecać, ale ja jestem EMO. - odparłaś i zamknęłaś za chłopakiem drzwi.
Podeszłaś do szafy, wybrałaś z niej to i poszłaś do łazienki. Umyłaś włosy i całe ciało. Wysuszyłaś się i podeszłaś do lustra. Zaczęłaś się malować. Oczy umalowałaś tak a usta tak.
Gotowa założyłaś wcześniej przygotowany strój. Wysuszyłaś włosy i ułożyłaś je o tak . Zerknęłaś na zegarek. Zostało ci pięć minut. Zeszłaś do salonu, a tam zdziwiona zastałaś Dean'a.
- Co ty tu robisz? - zapytałaś oniemiałego chłopaka patrzącego się na ciebie.
- Sean prosił mnie, żebym sprawdził czy na pewno przyjdziesz. - odparł
- Ahhh... - mruknęłaś zawiedziona, cicho marzyłaś, że może to on z własnej nie przymuszonej woli do ciebie przyszedł.
- To jak?
- Ale co? - zapytałaś głupio
- Idziemy?
- Tak, tak.. - poszliście do drzwi - Wychodzę! - krzyknęłaś
- Gdzie? - zapytał twój tata wychylając się z gabinetu - Ślicznie wyglądasz córeczko.
- Dziękuję Daddy. Idę na imprezę do chłopaków... - powiedziałaś.
- No dobrze. Baw się dobrze księżniczko. - powiedział i mrugną do ciebie
- Dzięki, na pewno będę. Pa.
Wyszliście z domu i ruszyliście do sąsiedniego. Szliście w ciszy, którą po chwili przerwał chłopak.
- Aż dziwi mnie, że masz tak dobry kontakt z ojcem.
- Co? - zapytałaś zdziwiona
- Nie udawaj głupszej niż jesteś. - warknął - Nie wciśniesz mi kitu, że on popiera to co robisz i jak się ubierasz.
- Jeśli to pierwsze miało być aluzją co do koloru moich włosów, to jestem farbowaną blondynką. - odpowiedziałaś równie nie miło - A co do kontaktu mojego z moim tatą to nic do niego! On nie ma nić przeciwko temu jak się ubieram i co robię! - dobrze wiedziałaś, że chodziło mu o cięcie się, słuchanie metalu i częste imprezy.
Zdenerwowana szybciej niż chłopak dotarłaś na miejsce imprezy i bez niego weszłaś do domu.
- [T.I.]! - krzyknął Sean
- Już myśleliśmy, że nie przyjdziesz! - odparł Kieran
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział Kit
- Dzięki. - mruknęłaś rumieniąc się - Sean, możemy pogadać? - zapytałaś
- Coś się stało, Mini? - zapytał obejmując cię.
- Nic poważnego... - mruknęłaś
- Dean wrócił! - krzyknął któryś z gości, a ty jak na komendę spojrzałaś w jego stronę.
On też się na ciebie patrzył. Zmieniłaś wyraz twarzy na tak zwany "beznamiętny" i poszłaś z Sean' em do jego pokoju.