niedziela, 8 lutego 2015

Dean Lemon cz.2

- Ja już tak dłużej nie mogę! - odparłaś płaczliwie zamykając za sobą i chłopakiem drzwi.
- Ej, co się stało? - zapytał przytulając cię
- Musiałeś wysłać Dean' a? - zapytałaś patrząc na niego smutnymi oczami
- Co ten idiota ci powiedział, Mini? - zapytał, a ty zauważyłaś, że zrobił się nerwowy
- Nie ważne co powiedział... Wiesz co, chyba za bardzo się nim przejmuję. - mruknęłaś i usiadłaś na łóżku chłopaka - Jestem głupia. - westchnęłaś i rozłożyłaś się na łóżku
- Nie jesteś głupia. - powiedział Sean siadając obok ciebie - Jesteś nienormalna, ale nie głupia. - dodał przytulając cię do siebie.
- Z tą nienormalną to na serio? - zaśmiałaś się
- Nie no na niby... - mruknął wywracając oczami
- Nie wywracaj na mnie paczałek, bo się obrażę... - pogroziłaś mu palcem
Po chwili oboje się śmialiście.
- Idziemy? - zapytał chłopak
- Tak, ale wiedz, że będę się trzymać blisko ciebie.
- Mnie tam pasuje. Przynajmniej nikt nie zrani mojej małej księżniczki. - zaśmiał się
Wyszliście z pokoju chłopaka i skierowaliście się na dół.
 
Kilka godzin później
[jakoś tak rankiem następnego dnia]
 
Obudziły cię promienie słoneczne wdzierające się do pokoju. No tak, znowu zapomniałaś zasłonić okna. Lekko uchyliłaś powieki i zamknęłaś je. Nagle gwałtownie poderwałaś się z łóżka. To nie jest twój pokój! Usłyszałaś sapnięcie i zdziwiona odwróciłaś głowę w kierunku dźwięku.
- Cholera jasna! - szepnęłaś do siebie. Po drugiej stronie łóżka leżał Dean. Mało tego. W 100% był nagi! Przerażona sprawdziłaś czy ty również nic na sobie nie masz. Twoje przypuszczenia okazały się prawdziwe. Dziwiło cię tylko jedno. Czemu nic nie pamiętasz? Przecież gdybyś się schlała to teraz nie czułabyś głowy, a jesteś całkowicie trzeźwa. Po cichu wyszłaś z łóżka, ubrałaś ciuchy i wymknęłaś się na palcach z pokoju. Po drodze zauważyłaś Kieran' a i Kit' a śpiących przy drzwiach łazienki. Na dole był wielki syf i wszyscy goście wczorajszej imprezy spali w różnych miejscach. Wzrokiem odszukałaś Sean' a. Okazało się, że ten pan sobie usnął rozwalony na całej długości stołu w jadalni. Pokręciłaś rozbawiona głową i wyszłaś cicho z ich domu. Wchodząc do swojego poczułaś aromatyczny zapach kawy i omletów. Zajrzałaś do kuchni i tak jak się spodziewałaś stał tam twój tata. Od śmierci twojej mamy starał się być najlepszym tatą na świecie i zwykle nie mieszał się w twoje sprawy.
- Cześć tatku. - powiedziałaś wesoło całując ojca w policzek
- Witaj księżniczko. - odparł spoglądając na ciebie - Rozumiem, że  impreza się udała.
- Było super. - odparłaś. Nie chciałaś mu mówić o tym z kim i jak spędziłaś ostatnią nockę - Idę się przebrać  i zaraz przyjdę.
- Dobrze.
Pobiegłaś do łazienki przylegającej do twojego pokoju. Zmyłaś resztki wczorajszego makijażu. Rozebrałaś się i wskoczyłaś pod prysznic. Umyta i wysuszona postanowiłaś dzisiaj zrobić sobie tylko kreski i pomalować usta na czarno, czyli tak jak zwykle. Zawinięta w ręcznik weszłaś do pokoju i podeszłaś do  drzwi garderoby z zamiarem wyszukania czegoś na dzisiejszy dzień. Po kilku sekundach wybrałaś ten zestaw. Gotowa zeszłaś do kuchni gdzie twój tata dokładał kolejny omlet na swój talerz.
- Szybko się uwinęłaś. - powiedział przyglądając ci się - Pamiętasz, że dzisiaj są urodziny Max? - zapytał tata
- Zapomniałam! - Max to twoja kuzynka. Pierwotnie miała być chłopakiem więc imię ma takie jakie widać - Muszę skoczyć do sklepu po jakiś prezent dla niej.
- Spokojnie. Impreza zaczyna się o 15, a jest 10. Zdążysz. - Zjedliście razem śniadanie po czym pożegnałaś się z ojcem buziakiem w policzek [przez co miał czarną smugę na nim] i wyszłaś z domu uprzednio zabierając swoją torebkę z holu.
- Pożyczyć ci auto? - zapytał tata stając obok ciebie
- Nie trzeba. Pa.
- Pa. - wyszłaś zamykając drzwi.
Do sklepu masz niedaleko. Po pięciu minutach weszłaś do galerii i ruszyłaś w stronę sklepu muzycznego. Twoja kuzynka uwielbia grać na gitarze, ale nie ma swojej własnej bo nigdy nie ma czasu, żeby wyjść z domu i sobie kupić. Wiedziałaś, że twoja kuzynka również jest EMO wiec gdy tylko zobaczyłaś gitarę, wzięłaś ją i poszłaś z nią do kasy. Z zakupionym prezentem ruszyłaś w drogę powrotną.
- Jestem! - krzyknęłaś wchodząc. Odpowiedziała ci cisza. Na stoliczku obok drzwi zobaczyłaś kartkę:
Musiałem szybko jechać do pracy. Pewnie spóźnię się na przyjęcie do Max więc nie czekaj na mnie z wyjściem do niej. Jeśli nie będzie mnie do 14 to pojedź sama. Wiesz gdzie jest kasa więc zamów sobie taksówkę.
Tata xx
 
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli się spodobało nie zapomnij skomentować i podzielić się linkiem ze znajomymi ;*